Punkt węzłowy (5) – NPW albo “brzoza warszawska”

Jeśliby ktoś spytał mnie, który z punktów węzłowych historii związanej z tragedią z 10-04, jest tym największym „supłem”, który na razie nie został ani przecięty, ani rozwiązany, to odrzekłbym: praca polskich prokuratorów wojskowych (tudzież instytucji z nimi związanych, szeroko rzecz ujmując), którą możemy określić kryptonimem „warszawska brzoza” (analogicznie do „brzozy smoleńskiej”). Na stronie NPW mamy czarno na białym podane, że: W pierwszych dniach po katastrofie przebywający na miejscu zdarzenia polscy prokuratorzy wojskowi nie prowadzili samodzielnie żadnych czynności procesowych . Koresponduje to zresztą intrygująco z tym twierdzeniem prok. gen. A. Seremeta, który w wywiadzie dla Czerskiej Prawdy (kwiecień 2012) stwierdził (a propos „brzozy smoleńskiej”), iż prokuratorzy widzieli ją bezpośrednio po katastrofie. Niestety bowiem, nie tylko Seremet „bezpośrednio po katastrofie” nie widział żadnej brzozy w Smoleńsku, ale też żaden z prokuratorów wojskowych z Polski.

Nawiązując zaś do tego enigmatycznego cytatu ze strony NPW należałoby powiedzieć po prostu, nieco go korygując, iż 10 Kwietnia „na miejscu zdarzenia” prokuratorzy wojskowi z Polski nie prowadzili żadnych czynności procesowych – nawet niesamodzielnie. Jak pisałem w notce o KBWLLP , płk dr E. Klich, z którym paru prokuratorów wojskowych zabrało się owego dnia do Smoleńska na Siewiernyj jakiem-40 (045; tym, co rankiem miał mieć „awarię” na Okęciu) ponoć o godz. 15:30, wspominał, że z delegacją znad Wisły musiał najpierw przeczekać na pokładzie po wylądowaniu dwie godziny. Tak długo trwały „formalności”. Następnie zaś delegacja ta udała się na krótką wieczorną wycieczkę po polance samosiejek z gospodarzami, gdzie przy „ogonie tupolewa” zostały polskim przedstawicielom przez tychże gospodarzy „okazane czarne skrzynki”. Te zaś potem nocą, jak opowiadał z kolei płk Z. Rzepa, poleciały w kartonach do Moskwy (i płk. Rzepą między innymi też) . I tyle, jeśli chodzi o jakiekolwiek „oględziny” po „katastrofie” na „miejscu zdarzenia”.

Tym niemniej to nie byłby pełny obraz sytuacji z 10-04, ponieważ, przynajmniej wedle poczynionych w 2010 r. ustaleń P. Nisztora i K. Galimskiego, (którzy już od bardzo długiego czasu nie zajmują się „sprawą”, tak jak i inni przedstawiciele mediów zależnych i niezależnych, pokornych i niepokornych), prokuratura wojskowa w godzinach popołudniowych 10-04 wysyła ludzi na Okęcie . Lotnisko to wprawdzie oficjalnie „miejscem zdarzenia” żadnego nie było, ale akurat od niego jakieś „czynności procesowe” się zaczynają. Pewnie dlatego że Wojskowy Port Lotniczy był o te kilkaset kilometrów bliżej niż np. XUBS, ktoś może powiedzieć. Albo też dlatego, że na stołecznym lotnisku było więcej do zabezpieczenia, prawda. Tak się bowiem złożyło, jak już historia „smoleńsko-warszawska” nam pokazała na przestrzeni minionych lat, że o ile zdjęć wschodniej części Siewiernego (rzecz jasna „po katastrofie”, bo z czasem „sprzed” niej jest nieco gorzej i z zachodnią częścią tego lotniska w dn. 10-04 także) upubliczniono sporo – o tyle zdjęć WPL z czasów wylotów delegacji jest tyle co nic. Z tego ostatniego wynika, że fotosy WPL zabezpieczono tak dobrze, że aż za dobrze. I ktoś niegramotny mógłby podejrzewać, że NPW coś ukrywa przed ludźmi, jakby cokolwiek do ukrycia mogło być. Mimo upływu czasu zresztą „wątek okęcki” pozostaje pilnie strzeżony nie tylko przez NPW, ale i zaprzyjaźnione media z lewej i prawej strony oraz wszystkie środowiska polityczne, zarówno rządowe, jak i opozycyjne. Uwaga „wszystkich” niezmiennie spoczywa na „końcóweczce” oraz polance samosiejek.

Hipnoza społeczna trwa w najlepsze, aczkolwiek, i samą polankę samosiejek z popołudniowych (lokalnego czasu) godzin 10-04 okrywa mgła tajemnicy wojskowej, ponieważ do dziś nie wiadomo, kto, jakie i ile zdjęć pobojowiska wykonał – wraz z ewentualnymi fotografiami ciał podczas „ewakuacji” prowadzonej rzekomo od godz. 15-tej rus. czasu (za pomocą czerwonych i fioletowych trumien). Prawdopodobnie byli to borowcy (z Katynia), lecz – znów zgodnie z ustaleniami Galimskiego i Nisztora – ich materiały utajniono (tak jak wiele innych dokumentów, ustaleń etc. ). Co w takim razie z kłębiącymi się w okolicach remizy strażackiej i bocznej bramy Siewiernego żurnalistami i operatorami, którzy mogliby zrobić mnóstwo zdjęć aparatami, komórkami, kamerami etc.? Legenda głosi, że nie mogli oni o własnych siłach dotrzeć do polanki samosiejek, tak szczelny był kordon ruskich mundurowych wokół „miejsca katastrofy”. Ale przecież nie jest to do końca prawda, bo, jak pamiętamy, kamery – także polskiej telewizji – towarzyszyły politykom (zarówno rządowym, jak i opozycyjnym) na pobojowisku i, co należy zdecydowanie podkreślić, kamery te były w pobliżu ciał. Przynajmniej tych trzech, które w jakiś sposób, „wyeksponowano” (R. Kaczorowskiego, L. Kaczyńskiego i K. Putry), a nie „ewakuowano” w godzinach popołudniowych. Czy w takim razie nie mogły te telewizyjne kamery – zwłaszcza na potrzeby czynności procesowych – dokładnie sfilmować wyglądu i stanu tychże ciał? Czy też ktoś, np. krzątający się owego wieczoru w Smoleńsku P. Kowal, dopilnował, by operatorzy nie dokumentowali tego? To pytania, które czekają na odpowiedzi.

Wracając jednak na polską ziemię i podchodząc do sprawy „czynności procesowych” i ich utajniania nieco naokoło (a tylko takie drogi zawiłe funkcjonują w przypadku historii z 10-04 – te najprostsze bowiem są zabarykadowane i zabetonowane przez instytucje „badawczo-śledcze”) na koniec. Musimy się przenieść nieco w czasie, do marca 2012. Podczas posiedzenia ZP z udziałem M. Badena, amerykańskiego specjalisty z dziedziny medycyny sądowej, którego NPW nie dopuściła do udziału w czynnościach procesowych związanych z poekshumacyjnym badaniem paru ciał ofiar, sen. B. Gosiewska wspomina taki, zaskakujący nie tylko dla niej, jak sądzę, epizod (związany z jednym z wojskowych prokuratorów):

powiedziałam, że to jest nieludzkie postępowanie prokuratury, jeżeli teraz, po dwóch latach, z urzędu zarządza ekshumację i nie pozwala mi do zespołu biegłych włączyć nawet jednego biegłego na mój wniosek. Tylko zespół jest ustawiony od początku do końca przez biegłych prokuratury . Prokuratura stwierdziła, że ona ma wszystkich biegłych, wszystkich specjalności i nie jest możliwe włączenie kolejnego biegłego ze Stanów Zjednoczonych. Natomiast ta wypowiedź moja [telewizyjna – przyp. F.Y.M.], szefa i z-cę szefa prokuratury doprowadziła do tzw. szewskiej pasji. W momencie, kiedy pojawiłam się z tym ostatnim wnioskiem, w momencie, kiedy ciało było już ekshumowane – z prośbą o wykonanie badań, tak naprawdę rozmowa po kilku minutach kurtuazyjnych zamieniła się w dosyć, czy w bardzo emocjonalne ze strony panów prokuratorów przesłuchiwanie mnie, co i dlaczego ja mówię w mediach. I tutaj panowie stwierdzili oczywiście, że wykonanie badań sekcyjnych prywatnie jest niemożliwe, że jeżeli ja coś będę robić na własną rękę bez ich zgody, to będzie to przestępstwo, natomiast na moje pytanie do szefa prokuratury, który stwierdził, że on musi strzec prawa – zapytałam, dlaczego nie pociągnął do odpowiedzialności tych, którzy nie dopilnowali solidnych badań w Moskwie bądź w Polsce po przylocie trumien. Usłyszałam odpowiedź, która mnie naprawdę zdumiała. Pan prokurator stwierdził: „przecież pani wie, że Rosja to suwerenne państwo” i po pewnym momencie wahania stwierdził: „muszę, ja muszę to powiedzieć: to jest mocarstwo”. I myślę, że to jest w świetle jeszcze wypowiedzi wcześniejszych premiera naszego rządu, który mówił o tym, że nie ma powodu do tego, żeby nie ufać Rosjanom – jeżeli połączymy te fakty, jeżeli po katastrofie smoleńskiej były takie głosy, żeby palić znicze poległym bolszewikom, bardzo szybko pomnik wybudowano, w krótkim czasie…

[I teraz najistotniejsze – przyp. F.Y.M.]

I jeszcze to, co mnie zszokowało – to w pewnym momencie z-ca prokuratora, który tak naprawdę tam jest od początku, bo pan prokurator jest przez krótko – dosyć emocjonalnie wykrzyczał, że „ja wiem, że wy mnie uważacie na… mnie za zdrajcę, ale… i człowieka, który działa na zlecenie obcego mocarstwa, ale tak nie jest!” Ja się zastanawiałam, dlaczego człowiek niepytany, sprawa zupełnie inna, porusza takie kwestie? Ja nigdy nie posądzałam żadnego z prokuratorów o to, że jest zdrajcą, nie używałam takich słów (…).

Można odnieść wrażenie, że rozmowa ta prowadzona jest na różnych poziomach, sama Gosiewska zauważa zresztą, iż prokurator mówi o czymś, o co go nie pytała ani nie posądzała – tak jakby nie do końca kierował swoje słowa do samej Gosiewskiej. Tak jakby trochę mówił do… nas, tj. tych ludzi poza, by tak rzec, kręgami wtajemniczonych. Pytanie jednak, kiedy „brzoza warszawska” zostanie przełamana – kiedy zacznie na jaw wychodzić to, co się naprawdę z Delegatami stało. Jeszcze bowiem parę miesięcy, a upłynie 5 lat od „zdarzenia”. A może scenariusz (rozpisany ponad politycznymi podziałami) jest taki, że następne 5 lat będzie to samo, co widzieliśmy/słyszeliśmy/czytaliśmy do tej pory? Czyli scholastyczne, choć gasnące z roku na rok z racji „zmęczenia materiału”, spory między smoleńskimi „wypadkowcami” a „wybuchowcami”? Z węzłami w „węzełkowej” historii związanej z 10-04 jest tak, że niektóre z nich to rozmaite „zbiegi okoliczności”, a niektóre to sploty celowych działań różnych instytucji i środowisk dbających o to, by hasło „ludziom nic nie mówimy” pozostało jak najdłużej aktualne. Pytanie, kiedy zacznie na jaw wychodzić to, co się naprawdę 10 Kwietnia stało, jest też w istocie pytaniem o to, o czym wspomniał przed dwoma laty ów prokurator wojskowy w powyższej rozmowie z Gosiewską – bo przecież rzecz nie sprowadza się wyłącznie do samej tragedii Delegatów i jej ujawnienia, ale właśnie też do zdrady, która z tą tragedią (i tuszowaniem prawdy o niej) jest związana. I pytanie, kiedy zdrada ta zacznie wychodzić na jaw, jest chyba najpoważniejsze.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s