Tajemniczy wysoki przelot “Frołowa”

Niedawno R. Misiewicz wrócił do wątku manewrów „Frołowa” na Siewiernym, przypominając m.in. zagadkową wypowiedź red. P. Świądra z RMF-u, który 10 Kwietnia na antenie telewizyjnej miał wspominać: Usłyszeliśmy huk, widzieliśmy bardzo duży transportowy samolot rosyjski. I on najwyraźniej zrezygnował z lądowania, bo był bardzo wysoko nad pasem – przeleciał nad pasem, poleciał dalej i wzniósł się w górę . Jest to relacja wyraźnie odbiegająca swą treścią od innych mówiących o tym, co miał wyczyniać ił-76 , bujając się to na prawo, to na lewo (w zależności od świadka) tuż nad ziemią – chyba że zestawimy ją z tą (także z 10-04) P. Wudarczyka operatora Polsat News, który opowiadał o… „startującym samolocie” (ale też nie wiadomo, czy Wudarczyk to widział osobiście, czy ktoś mu coś opowiedział i zadziałał głuchy telefon).

Spróbujmy najpierw ustalić, jak mógł – zgodnie ze „stenogramami MAK-u” – przybyć ił-76 na Siewiernyj. Jeśliby spojrzeć do „zapisów z XUBS” (zaprezentowanych przez „MAK” dopiero w styczniu 2011 ), to załoga „Frołowa” zgłasza w pewnej chwili „kontrolerowi” P. Plusninowi, że przechodzi punkt OGALI (w rus. „stenogramach” przekręcono na AGALI) oraz, że jest gotowa do zniżenia w rejonie czwartego (zakrętu). Jak widać na schemacie podchodzenia na Siewiernyj od wschodniej strony, który w swej książce zamieścił doc. Amielin , z OGALI – punkt ten oznaczony jest dwukrotnie po prawej stronie jako 1 – można podchodzić na smoleńskie wojskowe lotnisko zarówno zniżywszy się do odpowiedniej wysokości w rejonie 4 zakrętu, jak i kierując się od razu na dalszą wschodnią NDB. Ilustracja Amielina (wierna moskiewskiej narracji, w której „zachodnia ścieżka podejścia na XUBS” nie istnieje po prostu ) nie uwzględnia podejść z OGALI z okrążeniem lotniska od północy i z lądowaniem od zachodniej strony , ale to nas w tej chwili nie interesuje.

Jak wiemy z lektury „stenogramów szympansów”, załoga iła-76 zaraz po nawiązaniu łączności z Plusninem ustala z „kierownikiem lotów”, jakim kursem magnetycznym będzie podchodzić do lądowania. Jest to 2-5-9. Nie powinno zatem być żadnych niejasności, co do tego, jakie manewry ił-76 wykona, podchodząc, zwłaszcza że jego przylot – w swej końcowej fazie – odbywa się ze wspomnianego punktu OGALI, a więc od południowo-wschodniej strony, z odległości jakichś 74 km od XUBS. Ponadto rus. załoga potwierdza chwilę później, że kieruje się na priwod – czyli dalszą radiolatarnię (domyślamy się, że wschodnią, skoro ustalono wschodni kierunek podejścia). Tym niemniej „Frołow”, przylatując na Siewiernyj (ponoć z Moskwy, z lotniska Domodiedowo), wcale nie podchodzi do lądowania w rejonie 4. Zakrętu XUBS ani od dalszej wschodniej NDB.

Uważni czytelnicy „zapisów z XUBS” pamiętają, że w pewnym momencie pojawia się „zgrzyt”, ewidentne nieporozumienie między Plusninem a „Frołowem” (oficjalnie o godz. 9:18 rus. czasu ). Ten pierwszy niejako sądzi, że rus. załoga przygotowuje się do dokonania podejścia tak, jak zrazu zadeklarowała – ta ostatnia zaś „dziwi się”, że Plusnin wydaje komendę, jakby ił-76 podchodził od razu na prostą po wschodniej stronie lotniska. Co więcej (i co jest istotne w kontekście cytowanej wyżej relacji Świądra), rus. załoga podaje Plusninowi chwilę wcześniej (tu: 9:15 rus. czasu) przed tym nieporozumieniem, że znajduje się w rejonie pierwszego (zakrętu). Pierwszego, powtarzam, a nie czwartego. Innymi słowy – pilot informuje „kontrolera” , że „Frołow” jest już po zachodniej stronie lotniska. Ni stąd, ni zowąd. Ale i na tym nie koniec, ił-76 ma wtedy zajmować wysokość 3100m (i szykować się dopiero do zniżania do 2100m), mimo że we wcześniejszej wymianie komunikatów z Plusninem ustalono, że miał zająć 2100m (w trakcie – zachodzącego od minięcia OGALI – stopniowego zniżania) .

Z tego zaś wynikałoby, iż – zgodnie z relacją Świądra – „Frołow” najpierw przelatuje nad Siewiernym bardzo wysoko (ale nie tak wysoko, by nie był widoczny dla polskiego reportera stojącego na płycie) i wykonuje po tym przelocie zakręt z zachodniej ścieżki podejścia na północ, by od północy okrążać lotnisko przed swoim pierwszym „katastrofalnym” manewrem. Do takiego wniosku uprawniałoby też to, co zgłasza „Frołow” a propos wykonywania trawersu (po wyjściu z pierwszego zakrętu i zapewne wykonaniu lub „ścięciu” drugiego), czyli przelotu kursem 79 , przeciwnym do kursu podejścia 2-5-9, a zarazem równoległym do pasa startowego. To jest właśnie ta sytuacja nieporozumienia na linii „Frołow” – „Korsaż”. Plusnin wtedy jakby nie dosłyszy (komunikatu „Frołowa” dot. trawersu) , nakazując załodze iła-76 skręcać na priwod, co rus. pilot kwituje: a zacziem na priwod?, dziwiąc się, że miałby nagle (będąc na trawersie) lecieć na dalszą radiolatarnię, a więc „na skos” schematu podejścia. Plusnin poprawia się, nakazując „Frołowowi” lecieć na 3. zakręt, czyli kontynuować lot po prostej równoległej do pasa, a nawet wydłużyć wykonywanie trzeciego zakrętu (trzeci przeciągnijcie).

Nasuwają się więc tu różne pytania. Po pierwsze: czy mamy do czynienia z kompletnym „stenogramem” rozmów „na wieży” („wieżach”) Siewiernego, czy wybrakowanym ? To pytanie retoryczne. Po drugie: czyżby Plusnin z kolegami w mundurach przeoczył z wrażenia i nadmiaru obowiązków przelot „Frołowa” nad lotniskiem? Nie widział go zbliżającego się na radarze? Nie słyszał nad „wieżą”? Czy też został ten przelot (i prowadzenie iła nad pasem przez „kontrolera”) jakoś wycięty z „zapisów” jako „zbędna komplikacja” i tak skomplikowanego scenariusza wydarzeń z 10-04? Ktoś wolny od paranoi mógłby zaproponować takie rozwiązanie, że ił-76 przelatuje „dołem” (na południe od lotniska XUBS, nad miastem), co pozwala „Frołowowi” potem ustawiać się do wykonywania lotu po kręgu nadlotniskowym z uwzględnieniem wschodniej ścieżki podejścia (zgodnie ze schematem Amielina). Taki manewr byłby możliwy, rzecz jasna, lecz rus. załoga sama komunikuje Plusninowi, że jest na pierwszym zakręcie, a więc jakby przeleciała nad Siewiernym . Poza tym zakładamy, że Świąder z RMF-u nie miał halucynacji, relacjonując wysoki przelot rus. transportowca. Po trzecie: dlaczego „Frołow” nie ląduje zrazu (i jako pierwszy samolot z przylatujących na XUBS), tylko (na polecenie Plusnina) ma czekać na podejście „Wosztyla” (i w rezultacie na „pogarszanie się pogody”), skoro to rus. załoga 1) jako pierwsza nawiązuje łączność z „Korsażem”, 2) ma do pokonania mniejszą odległość aniżeli „Wosztyl” (z EPWA) i 3) jako pierwsza otrzymuje od Plusnina pełne, szczegółowe dane dot. lądowania, a ponadto 4) ma wieźć „samochody prezydenckie” i „dodatkową ochronę” ? Ktoś, kto nie ma nic wspólnego z paranoikami, mógłby odrzec: dlatego, że „Frołow” wylatuje i przybywa na smoleńskie Siewiernyj później od „Wosztyla” .

Tylko że nie wiemy dokładnie, o której przylatuje ił-76 do strefy lotniska, a więc, czy rzeczywiście trafia do niej po PLF 031 , a nie przed. (Pomijam tu z oczywistych względów wiarygodność, kompletność i ciągłość mgielnego sitcomu, mimo niemal całonocnego czuwania z kamerą polskiego montażysty w „stroju takim dość niekompletnym” w hotelu Nowyj, jak to opowiada na posiedzeniu ZP ). „Zapisy z XUBS” nawet w tej, zdawać by się mogło, zupełnie niewinnej materii (tzn. dokładnej godziny przylotu „Frołowa”) budzą wątpliwości. Najpierw Plusnin wykazuje się „jasnowidzeniem”, tj. „wie” skądś – mimo że nie dowiaduje się tego od „Frołowa” – że ił-76 ma być „gdzieś tak dwadzieścia po dziewiątej” (Plusnin ogłasza to o 8:46 rus. czasu, a więc 3 minuty po informacji, że rus. transportowiec wyleciał z Domodiedowa o 8:33). To „jasnowidzenie” zostaje wnet „potwierdzone” przez załogę „Frołowa”, która minutę później (8:47) komunikuje przez radio: dwudziesta minuta krąg. Ale już o 8:54 – więc 7 minut po informacji o tym, w jakim czasie (załoga) szacuje wejście na krąg nadlotniskowy – Plusnin podaje rus. pilotom pełny zestaw danych do lądowania, czyli (jak to ujmuje „komisja płk. Latkowskiego”): wzorcowy opis sytuacji meteo na lotnisku oraz wyposażenia radionawigacyjnego, z którego pomocy może skorzystać pilot . O 9:06 zaś „Frołow”, jak wspomniałem na początku notki, deklaruje gotowość schodzenia w rejonie czwartego (zakrętu) po przejściu punktu OGALI, o 9:08 już jest na wysokości 3000m. Plusnin odpowiada wtedy: 3000, 3000 na radiolatarnię, dodając informację o pogorszeniu się widzialności do tysiąca metrów. Na co „Frołow”: Informację przyjąłem, widzialność 1000m.

I co dalej z iłem-76? No, właśnie, co dalej. Przez 5 minut (od komunikatu z 9:08 zajmuję 3000), mimo że transportowiec miał do pokonania jakieś 70 km (od OGALI), pilot nie nawiązuje z „Korsażem” żadnej łączności (przynajmniej wedle „stenogramów MAK-u”), jakby ił-76 zastygł w miejscu, po czym o 9:13 załoga „Frołowa” podaje, że… dopiero wykonuje zniżanie do pułapu 3000m: 78-8-17, na radiolatarnię, 3600 zwolniłem, zniżanie do 3000, wasze kierowanie. Plusnina ani nikogo na „wieży” to nie dziwi. Natomiast między dwoma następnymi komunikatami „Frołowa”: 2100, prawa duża (godz. 9:13 rus. czasu) oraz: 8-17, na pierwszym 3100, zniżanie do 2100 (godz. 9:15) upływają raptem 2 minuty (jeśli wierzyć „zapisom z XUBS” ). Trzy minuty później rus. transportowiec ma być już na trawersie lotniska (9:18:25), a więc po wykonaniu/ścięciu drugiego zakrętu. Minutę (i 6 sekund) potem załoga iła-76 melduje „kontroli smoleńskiej” osiągnięcie trzeciego zakrętu (9:19:31), zaś po dwóch minutach (i 13 sek.) „Frołow” zgłasza Plusninowi (9:21:44): na czwartym, podwozie wypuszczone, mechanizacja 25-30.

Licząc zatem od 9:13 rus. czasu (komunikat: 2100, prawa duża) do 9:21 (komunikat: na czwartym) wychodziłoby, iż rus. transportowiec w przeciągu… 8 minut wykonuje przelot po kręgu nadlotniskowym, czego chyba konstruktorzy „zapisów z XUBS” w ferworze pospiesznej pracy montażowej nie zauważyli, chcąc poprzeplatać wypowiedzi załogi iła-76 z przeklejaną i posiekaną korespondencją: „Korsaż” – PLF 031, która rzekomo wtedy również się odbywa. Nieco dłużej bowiem (15 minut, licząc od godz. 9:24 do 9:39), choć też z pewnymi skrótami, wygląda drugie okrążenie lotniska wykonane przez „Frołowa”: 9:24 dalsza, 9:26 na pierwszym, 9:27 Wykonuję (niezr.), 9:27 (dopytywanie o warunki meteo po zachodniej stronie), 9:31 do trawersu, 9:32 na trzecim, 9:35 (Ryżenko) Wykonujcie czwarty, 9:37 dalsza, 9:39:02 (Plusnin) Wykonujcie odejście na drugi krąg. Jeśliby więc o 9:19 „Frołow” był na czwartym zakręcie, to odpowiednio, co najmniej 15 minut wcześniej musiałby nadlecieć od wschodu na prostą do (pierwszego) okrążenia Siewiernego, a więc o jakiejś 9:04. W ten sposób i red. Świąder musiałby z płyty lotniska widzieć ten pierwszy przelot iła-76 odpowiednio wcześniej, a tym samym: dużo wcześniej niż się oficjalnie opowiada (czyli np. o 8:50 rus. czasu) musiałoby zajść lądowanie „Wosztyla”.

To wcześniejsze lądowanie polskiego jaka-40 (ileś minut przed dziewiątą rus. czasu) pasowałoby do wypowiedzi Krasnokuckiego skierowanej do Sypki (w telefonicznej rozmowie): w 8:50 u niego posadka (…) nu normalno on zaszieł ). Naturalnie, w takim jednak scenariuszu PLF 031 nie mógłby wylecieć z Okęcia o 5:25-5:30 pol. czasu, jak głosi legenda warszawska, lecz o 5-tej – pierwsze niskie, „katastroficzne”, zajście „Frołowa” zaś też odpowiednio „cofnęłoby się” na smoleńskiej „osi zdarzeń”, skoro miałoby do niego dojść ca. 10 minut po lądowaniu PLF 031. Lokowałoby się ono (to pierwsze nieudane zajście „Frołowa”) wtedy zapewne o/tuż po 7-mej (pol. czasu) . Co najważniejsze – jeśli PLF 031 wyleciałby o 5-tej, to odpowiednio wcześniej odbyłaby się próba silników tupolewa, którą mieli dziennikarze obserwować już z pokładu jaka-40 .

Przenieśmy się teraz na chwilę do słynnego smoleńskiego hotelu Nowyj. Podczas posiedzenia ZP z udziałem montażysty Wiśniewskiego pos. Chłopek pyta świadka , skąd ten ostatni wiedział, że samolot będzie podchodził ze wschodniej strony – moonwalker odpowiada: Może nie tyle, co wiedział, że akurat ten samolot będzie podchodził od tej strony [podkr. S.W. – przyp. F.Y.M.], ale mając tą wiedzę i doświadczenie, w tym sensie, że dwa dni wcześniej lądowały z tego samego kierunku samolot z premierem Tuskiem i z premierem Putinem – było to takie, powiedzmy, założenie teoretyczne. Jeśli od tej strony te samoloty startowały i lądowały, znaczy, ląd-, lądowały od tego samego kierunku – to jest duże prawdopodobieństwo, że akurat to będzie ta strona. Jest to po prostu…, no, nie wiem, że traf, ale na chybił-trafił. (…) jeśli dwa dni wcześniej lądują samoloty od tego, z tego kierunku, to jest duże prawdopodobieństwo, że to też będzie z tego kierunku. Takie, po prostu, analiza, taka typowa, powiedzmy sobie, techniczna. A że akurat tak, tak miało to miejsce – nie było to na przykład wykalkulowane, że ktoś mi powiedział, dostałem jakieś informacje, czy jakiegoś maila, czy telefon, że na pewno z tej strony będą lądować. Po prostu tak ustawiłem kamerę.

To opowieść bardzo dziwnej treści i „analiza techniczna” również nie za bardzo typowa, zważywszy na okoliczności straszliwej „smoleńskiej mgły”, którą filmował z takim samozaparciem moonwalker (a która por. Wosztylowi nie pozwoliła zobaczyć nadlatującego tupolewa ). Chyba że… zrazu, sobotnim rankiem (10 Kwietnia), tej – ani żadnej innej – mgły przy Siewiernym nie było . Na to wskazywałyby wczesne (z 28-04-2010) „apokryficzne” przekazy Czerskiej Prawdy dotyczące zawartości mgielnego sitcomu, jakoby pogoda w okolicy XUBS prezentowała się na wideo Wiśniewskiego następująco: widać najpierw czyste niebo, potem wstają mgły . To przesłanie ma się nijak do tych apokaliptycznych obrazów, które prezentują: KBWLLP (w styczniu 2011) , SW (w lutym 2011 na posiedzeniu ZP) i Gargas (w filmie 10.04.10 zawierającym przyspieszoną prezentację fragmentów materiału montażysty) – wcale jednak nie musi być nieprawdziwe. Wiśniewski zaś, odpowiadając Chłopkowi, pomija ten dość istotny szczegół, jakim jest „pogoda nielotna” przedstawiana przez mgielny sitcom, która to pogoda dodatkowo wymuszałaby na pilotach podchodzenie od zachodniej, łagodniejszej pod względem ukształtowania terenu, strony lotniska (brak zdradliwego jaru, mniejsze zadrzewienie etc. ) – a tym samym nakazywałaby raczej niewystawianie kamery na parapecie hotelowym na wschód lotniska. Biorąc zaś pod uwagę to, że „nie zachowała się” kaseta SW ze sfilmowanymi przylotami z 7-04-2010 (aż 4 samolotów z Polski – było co dokumentować z hotelowego obserwatorium) i uwzględniając te wyliczenia, które zaproponowałem wyżej w niniejszej notce – to całkiem prawdopodobne wydaje się inne (niż to podane przez moonwalkera przed ZP) wyjaśnienie ustawienia kamery na ścieżkę podejścia 2-5-9.

Jakie? Skrótowo ujmując: o godz. 6:50 pol. czasu ląduje PLF 031, chwilę potem odbywa się przelot iła-76 nad lotniskiem i po jakichś 15 min. jego pierwsze nieudane zajście widziane przez dziennikarzy . Wiśniewski, sprowokowany tymi zdarzeniami, ustawia więc kamerę na parapecie hotelowego okna i włącza (o ile nie dokumentuje służbowo wszystkiego od początku owego ranka ). I moonwalker rejestruje kamerą tylko drugie „katastroficzne” zajście „Frołowa” koło 7:25 (wedle „zegara kamery” – nie musi to być czas rzeczywisty ). To zaś, co zostałoby zarejestrowane potem przez SW jako: słychać, a nie widać (o godz. 7:38/7:39?), byłoby już udokumentowanym przelotem innego statku powietrznego – z zachodu na wschód . I Wiśniewski wyłącza kamerę po godzinie (8:37 zgodnie z „zegarem kamery”), bo „nic się nie dzieje” na lotnisku ani w jego okolicy – być może nadeszła też do hotelu Nowyj informacja (np. SMS-em od kogoś znajomego z „firmy”), że PLF 101 został odesłany na zapasowe lotnisko .

Ale jak to zwykle w historii smoleńskiej bywa, gdy już coś się w miarę ustali i uporządkuje, to pojawia się problem z „zegarami” i ze znalezieniem zegarmistrza, który by je wyregulował – w wielowymiarowej ruskiej zonie. Por. Wosztyl 10 Kwietnia zeznaje , że „około 8:35” pol. czasu słyszy silniki tupolewa – jednakże nie słyszymy ich na mgielnym sitcomie Wiśniewskiego (podczas prezentacji na posiedzeniu ZP) – nie słyszał ich też G. Połtawczenko czekający na lotnisku przypomniany po latach w Anatomii upadku 2 , że nie wspomnę o amb. J. Bahrze. W tymże filmie Wosztyl opowiada , że o 8:38 rozmawia z Okęciem i jest to połączenie (drugie) już po przekazaniu informacji (o „katastrofie”) dowódcy 36 SPLT (podczas gdy gubernator S. Antufjew dziwny, nierealny, nienaturalny odgłos silników ma słyszeć dopiero o 8:38 pol. czasu). Były dowódca PLF 031 dodaje z wyrzutem: Pomimo tego, że były osoby, które wiedziały konkretnie, o której to miało miejsce, to jednak pozwalano mediom kreować rzeczywistość, która nie miała nic wspólnego z faktami. Pytanie tylko, czy do tej kreacji nie przyłożył jednak ręki i sam Wosztyl.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s