O wojskowych zegarach i nadzorach

Na to, że w dokumentacji KBWLLP pojawia się problem z „zegarem”, zwracałem m.in. uwagę w Uchod experimencie , wskazując na osobliwości znajdujące się w „stenogramach”, które do Załącznika 8 włączyła niezapomniana „komisja Millera”. W Zał. 8 najpierw wybija godzina „9:00 czasu moskiewskiego” (s. 140), następnie jest 10:30 (s. 159), potem mija 10:00 (s. 177), a później znów nastaje 10:30 (s. 195), które to osobliwości zegarowe korespondują zapewne z rozregulowanym zegarkiem płk. N. Krasnokuckiego nadzorującego „kontrolerów” z Siewiernego i twierdzącego w przeciągu trzydziestu minut: A teraz o dziewiątej raz i opadła mgła (rozmowa z Sypką w okolicach 9:20 trus. czasu), Ale kurwa, skąd mgła o godzinie dziesiątej? (z Plusninem koło 9:30), Skąd ona [wilgotność – przyp. F.Y.M.] się wzięła o dziewiątej godzinie? (z Kurtincem koło 9:40) .

W „raporcie Millera” na s. 13 przypis 1 informuje nas, że KBWLLP posługuje się czasem UTC, w związku z tym powinniśmy doliczać +2h, jeśli chcemy uzyskać „warszawski czas”, a odpowiednio +4h – „moskiewski”, a propos ustaleń KBWLLP dotyczących 10-04. Stosując proste zasady tej arytmetyki do informacji ze s. 39 (Wschód słońca w Smoleńsku w dniu wypadku był o godz. 03:02. Wypadek zdarzył się w porze dziennej, około trzech godzin po wschodzie słońca) uzyskujemy godzinę „katastrofy smoleńskiej” jako około 8:02 pol. czasu/10:02 rus. W dokumentacji KBWLLP pojawia się jednak nie tylko problem zegarowy, ale i równie interesujący problem z nadzorem wojskowym nad wylotami z 10-04.

W „raporcie Millera” na s. 84-85 pojawia się opis poszczególnych czynności i zdarzeń na Okęciu 10 Kwietnia związanych z bezpośrednim przygotowaniem załogi [PLF 101 – przyp. F.Y.M.] do lotu, poczynając od „około godz. 2:00” (tu: przybycie technika pokładowego), a na „5:08” kończąc (tu: odjazd schodów po wejściu na pokład ostatnich osób i zamknięciu drzwi) . Ze zrozumiałych względów, tj. z powodu „blackoutu na Okęciu”, na którym to stołecznym nowoczesnym lotnisku, tak jak na smoleńskim zapyziałym Siewiernym, nie wszystkie wojskowe urządzenia rejestrujące sprawnie zadziałały 10 Kwietnia, KBWLLP zamieszcza jedynie lakoniczny opis, a nie jakiekolwiek zdjęcia z płyty lotniska/wnętrza terminalu, tudzież kadry z monitoringu, na którego analizę się „komisja Millera” powołuje – obrazujące to, co się miało dziać. Tylko jednak paranoicy doszukiwaliby się tu jakichś wojskowych tajemnic. Cóż bowiem miano by ukrywać? I po co?

Tak więc wszystko powinno być jasne po lekturze opisu przygotowań (na Okęciu) z „raportu Millera”. Ale jasne jest jakby nie do końca. W przypisie na s. 85 pojawia się wszak taka, nazbyt lakoniczna, informacja – z innego, jak się możemy domyślać, monitoringu: O godz. 6:02 według systemu monitorignu biura przepustek. Ten moment czasowy ma wyznaczać przybycie zastępcy dowódcy pułku, który najpierw ma uzyskać aktualne informacje meteo, a następnie udać się do WPL na spotkanie z ówczesnym Dowódcą Sił Powietrznych, by złożyć „krótką relację z przygotowania załogi do lotu” . W ten też sposób przechodzimy do innego „punktu” w „raporcie” KBWLLP: Nadzór nad przygotowaniem załogi do lotu (s. 85-87). Ów zastępca dowódcy pułku (niewymieniony z imienia i nazwiska, by nie komplikować nieskomplikowanej sprawy rekonstrukcji sytuacji na EPWA) ma, wedle „raportu Millera”, sprawować nadzór nad bezpośrednim przygotowaniem i realizacją wylotów w dniu 10.04.10 (s. 84) – z polecenia szefa 36 SPLT. Tym niemniej, zwrot: godz. 6:02 – jeśliby zastosować „arytmetykę” proponowaną przez KBWLLP – oznaczałby 8:02 „czasu warszawskiego”, co – jakby mógł stwierdzić ktoś nierozgarnięty – sugerowałoby czas już po „wszystkich wylotach” (statków powietrznych z delegacją prezydencką) , zatem żadnego gen. A. Błasika zastępca dowódcy pułku (dalej jako ZDP) nie mógłby ani spotkać w terminalu ani też przekazać mu jakiegokolwiek meldunku . Wyglądałoby więc na to, że monitoring biura przepustek odnotowuje godzinę przybycia ZDP do specpułku zgodnie z „czasem warszawskim”, a nie UTC. Drobiazg – nie taki „czeski błąd” może się w wojskowej dokumentacji trafić, jak wiemy z „historii smoleńskiej”.

To jednak (tzn. przybycie ZDP o godz. 6:02) też stawiałoby pod znakiem zapytania punktualność owego ZDP, jeśli – a wiemy to z wielu źródeł – początkowo planowaną godziną odlotu PLF 101 miała być 6:30 „czasu warszawskiego”. Zresztą, jeśli ZDP miał nadzorować wyloty a nie jeden wylot – to czemu nie pojawia się on przed pełnym niespodzianek odlotem PLF 031? „Raport Millera” podaje (s. 84), iż owemu ZDP informację o wylocie PLF 031 przekazać ma telefonicznie dyżurny meteorolog lotniska (DML). Jakiś bałwan mógłby pokojarzyć te fakty tak głupio, że wychodziłoby mu, iż na Okęciu nie tyle ZDP, a ktoś zupełnie inny nadzoruje wyloty z 10-04. I rzeczywiście, na s. 86 swego „raportu” KBWLLP podaje bez mrugnięcia okiem, że: dodatkowo do koordynacji przelotów Kancelarii Prezydenta RP statkami powietrznymi Tu154 i Jak40 na trasie Warszawa – Smoleńsk w dniu 10.04.2010 r. wyznaczono Szefa Oddziału Transportu Lotniczego DSP (dalej jako SOTL). Jak czytamy dalej, miał on być (zgodnie z odpowiednim dokumentem) od godz. 3:00 osobiście odpowiedzialny za koordynację wylotów do Smoleńska. Przy zastosowaniu „zasad arytmetyki” KBWLLP tenże SOTL powinien być na EPWA o godz. 5:00 „czasu warszawskiego”, tj. w chwili uruchomienia silników jaka-40 (045) z pasażerami na pokładzie, nim się okaże, iż z powodu awarii ten jak-40 nie może wystartować .

Ale nie, właśnie. „Raport” KBWLLP podaje, że (nadzorca, koordynator, SOTL) przybył na WPL około godz. 4:10 (z 70-minutowym opóźnieniem w stosunku do polecenia przełożonego). Komisja ustaliła, że [SOTL – przyp. F.Y.M.] (…) nie był zapoznany szczegółowo z planami wylotów i nie wiedział, jaki samolot zapasowy był wyznaczony na ten wylot. Już pomijając w tym miejscu to, jak niezwykle skomplikowane musiały być te plany wylotów (raptem dwóch statków powietrznych, jak głosi od lat legenda moskiewsko-warszawska), że SOTL musiał się w nich pogubić i w zawiłej kwestii samolotów zapasowych – istotna jest ta informacja o owej godz. 4:10 (UTC pewnie) i 70-min., a więc dość sporym, jak na wojskowe i lotnicze realia, opóźnieniu. Dalibóg wychodziłoby, jeślibyśmy „doregulowali” ten „zegar KBWLLP”, że i ZDP wspomniany wcześniej (6:02), i SOTL (6:10) – obaj wojskowi mający koordynować wyloty specjalnych statków powietrznych z prezydencką delegacją – przybywają w dość podobnym czasie na Okęcie, a więc po 6-tej rano „czasu warszawskiego”, kiedy owe wyloty z Warszawy już się dawno, bo od dobrej godziny, zaczęły. I (przybywają owi koordynatorzy wojskowi) w sytuacji, w której, raz jeszcze przypomnę, zrazu planowano wylot „prezydenckiego tupolewa” na godz. 6:30 (co ruskiej stronie zgłoszono stosowną depeszą dyplomatyczną z parotygodniowym wyprzedzeniem). To znów mogłoby skłaniać jakiegoś „poszukiwacza dziury w całym” do idiotycznych podejrzeń, że de facto nadzór/koordynacja etc. nad wylotami z WPL 10-04 sprawowana była w jakiś dodatkowy – i chyba nieodnotowany przez KBWLLP w stosownej dokumentacji, sposób. Taki sposób niemonitorowany – tzn. „poza-zegarowy”.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s